Inflacja wraca do Japonii: rząd Takaichi pod presją Banku Japonii

Gospodarka Japonii
Japońska gospodarka wchodzi w okres złożonych wyzwań, w których polityka pieniężna, inflacja i napięcia geopolityczne tworzą delikatną równowagę. Najnowsze dane o inflacji, sięgające 2,9% w ujęciu rocznym, nie tylko wystawiają na próbę nowy rząd premier Sanae Takaichi, lecz także mogą stać się punktem zwrotnym w strategii Banku Japonii, który rozważa kolejne podwyżki stóp procentowych. Równocześnie kraj zmaga się z presją amerykańskich ceł, rosnącymi kosztami życia oraz potrzebą redefinicji relacji z kluczowymi partnerami – USA i Chinami.

  • Inflacja w Japonii utrzymuje się powyżej celu Banku Japonii już 41 miesięcy z rzędu, co wzmacnia oczekiwania dalszego zacieśnienia polityki monetarnej.

  • Premier Sanae Takaichi zapowiada pakiet stymulacyjny i silniejsze relacje z USA, przy jednoczesnym zaostrzeniu stanowiska wobec Chin.

  • Analitycy przewidują, że kolejna podwyżka stóp procentowych może nastąpić w grudniu, jeśli presja inflacyjna nie osłabnie.

Inflacja powyżej celu Banku Japonii

Wskaźnik bazowej inflacji w Japonii wzrósł we wrześniu do 2,9% rok do roku, co stanowi pierwszy wzrost od maja i sygnał, że presja cenowa nie słabnie mimo wcześniejszych działań Banku Japonii. Dla władz monetarnych to istotny sygnał — inflacja utrzymuje się powyżej celu 2% już nieprzerwanie od ponad trzech lat, co czyni ją jednym z najdłuższych okresów tego typu w historii kraju. Jak oceniają analitycy, dane te są zgodne z oczekiwaniami rynku, ale mogą stać się punktem wyjścia do dalszych decyzji o stopniowej normalizacji polityki pieniężnej.

Wskaźnik inflacji bazowej, który wyłącza ceny świeżej żywności, ale uwzględnia energię, przyspieszył z 2,7% w sierpniu do 2,9%. Z kolei tzw. „core-core” CPI, pomijający zarówno żywność, jak i energię, spadł z 3,3% do 3,0%, co sugeruje, że choć część impulsów inflacyjnych traci na sile, inne — zwłaszcza energia i żywność — nadal mocno oddziałują na ceny. Ceny żywności bez produktów świeżych wzrosły aż o 7,6%, co dla przeciętnego gospodarstwa domowego oznacza dalsze pogorszenie siły nabywczej.

Nie bez znaczenia pozostaje również kurs jena. Słaba waluta zwiększa koszty importu surowców i energii, co automatycznie przekłada się na wyższe ceny detaliczne. Analitycy zwracają uwagę, że przy kursie dolara w okolicach 152 jenów, japońska waluta pozostaje pod presją, a ewentualne kolejne decyzje Banku Japonii mogą mieć na celu nie tylko kontrolę inflacji, ale i stabilizację kursu.

Bank Japonii przed dylematem politycznym

W centrum uwagi inwestorów pozostaje teraz Bank Japonii (BoJ), który od początku roku znajduje się na ścieżce stopniowego odchodzenia od ultrałagodnej polityki monetarnej. Po dekadzie niskich stóp i masowych programów stymulacyjnych, BoJ w styczniu zdecydował się na pierwszą od lat podwyżkę — do 0,5%. Teraz, jak oceniają analitycy, coraz więcej wskazuje, że kolejny ruch może nastąpić już w grudniu, jeśli inflacja utrzyma się na obecnych poziomach.

Podczas ostatniego posiedzenia dwóch z dziewięciu członków Rady Polityki Pieniężnej opowiedziało się za dalszym podniesieniem stóp do 0,75%, co pokazuje rosnące napięcia w łonie samego banku. Część decydentów wskazuje jednak na potrzebę ostrożności, zwłaszcza w obliczu niepewności związanej z polityką handlową USA i ponownym wzrostem napięć na linii Waszyngton–Pekin.

Z kolei prezes Kazuo Ueda podkreśla, że konieczne jest osiągnięcie trwałej inflacji napędzanej wzrostem płac i popytem wewnętrznym, zanim bank zdecyduje się na dalsze zacieśnienie polityki. Faktycznie, dane o wynagrodzeniach wskazują na stopniową poprawę sytuacji pracowników, jednak wzrost płac nadal nie nadąża za tempem wzrostu cen. Jak twierdzą analitycy, dopiero wyraźna poprawa w tym obszarze mogłaby uzasadnić dalsze podwyżki.

Premier Takaichi wobec gospodarczych wyzwań

Nowa premier Japonii, Sanae Takaichi, obejmuje urząd w momencie wyjątkowo trudnym. Z jednej strony stoi przed koniecznością opanowania inflacji, z drugiej — nie może dopuścić do zduszenia wzrostu gospodarczego. Ocenia się, że jej pierwszym testem będzie wprowadzenie skutecznego pakietu fiskalnego, który złagodzi skutki rosnących kosztów życia.

Według doniesień medialnych, planowany pakiet stymulacyjny ma wynieść ponad 13,9 biliona jenów, czyli około 92 miliardów dolarów. Jego celem będzie wsparcie gospodarstw domowych, inwestycje w branże przyszłości oraz wzmocnienie bezpieczeństwa narodowego. Takaichi już wcześniej deklarowała, że wzrost gospodarczy wymaga aktywnej polityki państwa, a nie jedynie decyzji monetarnych banku centralnego.

Jednocześnie premier Japonii próbuje na nowo zdefiniować pozycję swojego kraju na arenie międzynarodowej. W swoim pierwszym przemówieniu parlamentarnym podkreśliła znaczenie współpracy z USA, zapowiadając, że relacje z administracją Donalda Trumpa zostaną „wyniesione na nowe wyżyny”. Premier, określana często jako „japońska Margaret Thatcher”, zasygnalizowała również twardsze stanowisko wobec Chin, Korei Północnej i Rosji.

To ambitna deklaracja, jednak za ostrą retoryką kryje się także realna obawa przed pogorszeniem koniunktury w wyniku globalnych napięć handlowych. Wzrost amerykańskich ceł na towary z Azji może uderzyć w japoński eksport, który stanowi jeden z filarów gospodarki. Bank Japonii już teraz ostrzega, że polityka taryfowa USA może mieć negatywny wpływ na zyski przedsiębiorstw oraz wzrost wynagrodzeń.

Perspektywy i globalne ryzyka

Z punktu widzenia rynków finansowych Japonia stoi na rozdrożu. Z jednej strony kraj powoli wychodzi z epoki deflacji i niskich stóp, z drugiej — stoi przed ryzykiem przegrzania cen i erozji siły nabywczej obywateli. Dla inwestorów oznacza to większą zmienność na rynku walutowym i potencjalne przetasowania w portfelach aktywów.

Japoński indeks Nikkei 225 reaguje pozytywnie na zapowiedzi stymulacji fiskalnej i umiarkowanej normalizacji polityki BoJ, osiągając w ostatnich tygodniach wzrosty w okolicach 0,8%. Jednak, jak zwracają uwagę analitycy, ewentualne opóźnienia w realizacji planów Takaichi mogą spowodować utratę zaufania rynku.

W szerszym kontekście gospodarka Japonii jest ściśle powiązana z globalnymi trendami. Spowolnienie w Chinach, zmiany w polityce handlowej USA czy rosnące napięcia na Bliskim Wschodzie mogą pośrednio wpływać na ceny surowców i sytuację w Japonii. Dlatego, jak twierdzą analitycy, kluczowe dla przyszłości będzie utrzymanie równowagi pomiędzy polityką fiskalną a monetarną — bez popadania w nadmierną inflację i bez ryzyka stagnacji.

Warto też zwrócić uwagę na aspekt społeczny. Japonia starzeje się w szybkim tempie, a duża część społeczeństwa to emeryci o stałych dochodach. Dla nich inflacja jest szczególnie bolesna. Nowa premier musi więc znaleźć rozwiązanie, które pozwoli chronić ich realne dochody, jednocześnie nie hamując dynamiki gospodarki.

Nie brakuje głosów, że w dłuższej perspektywie Japonia może stać się wzorem dla innych gospodarek rozwiniętych, które mierzą się z podobnymi problemami — niskim wzrostem, starzeniem się społeczeństwa i inflacją utrzymującą się powyżej celu banku centralnego. Jednak droga do tego celu wymaga spójnej strategii, konsekwentnych decyzji i odporności na presję polityczną.

Źródło: MarketNews.pl