Sezon paniki na Wall Street wraca. A deficyt USA rośnie

Rynek, gospodarka
Rynki finansowe wchodzą w końcówkę lata z mieszanką euforii i obaw – z jednej strony rośnie aktywność na rynku IPO, wspierana solidnymi wynikami sektora technologicznego, z drugiej pojawia się sezonowy wzorzec zwiększonej zmienności między sierpniem a październikiem, który w historii wielokrotnie prowadził do kryzysów. W tle gospodarka USA zmaga się z rosnącym deficytem budżetowym, mimo rekordowych wpływów z ceł, co rodzi pytania o długoterminową stabilność fiskalną.

  • SoftBank szykuje historyczny debiut PayPay na amerykańskim parkiecie, który może przynieść ponad 2 mld dolarów.

  • Analitycy ostrzegają przed „sezonem paniki” na rynkach, który tradycyjnie przypada od sierpnia do października.

  • Deficyt budżetu USA rośnie mimo rekordowych wpływów z ceł, co zwiększa presję na finanse publiczne.

SoftBank i PayPay – wielkie wejście na Wall Street

Rynek amerykańskich ofert publicznych znów nabiera tempa, a jednym z najgłośniejszych potencjalnych debiutów ma być wejście na giełdę japońskiego operatora płatności mobilnych PayPay, kontrolowanego przez SoftBank. Według analityków, IPO mogłoby przynieść ponad 2 miliardy dolarów, a jego przeprowadzenie jest możliwe jeszcze w ostatnim kwartale bieżącego roku.

Przygotowania prowadzą największe instytucje finansowe świata – Goldman Sachs, JPMorgan Chase, Mizuho Financial Group oraz Morgan Stanley. Sam SoftBank, znany z inwestycji o dużym rozmachu, liczy, że PayPay powtórzy sukces głośnego debiutu Arm Holdings w 2023 r., który przyniósł firmie wycenę 54,5 mld dolarów, a dziś kapitalizacja przekracza już 145 mld.

PayPay odegrał istotną rolę w zmianie przyzwyczajeń płatniczych Japończyków, którzy tradycyjnie preferowali gotówkę. Dzięki atrakcyjnym rabatom i cashbackom aplikacja zyskała masową popularność, a z czasem poszerzyła ofertę o usługi bankowe i karty kredytowe. Zdaniem ekspertów, amerykański rynek kapitałowy – przy obecnym apetycie inwestorów na spółki technologiczne – może przyjąć PayPay wyjątkowo entuzjastycznie.

Sezon paniki – czy historia znów się powtórzy?

Choć lato kojarzy się z wakacyjnym spokojem, statystyki historyczne mówią coś innego – okres od sierpnia do października często przynosił jedne z największych kryzysów na rynkach. Jak zauważają analitycy, „sezon paniki” to czas niższej płynności związanej z wakacjami inwestorów, co sprzyja gwałtownym ruchom cen.

W przeszłości w tym okresie miały miejsce m.in.:

  • Black Monday w 1987 r.,

  • kryzys azjatycki w 1997 r.,

  • upadek Lehman Brothers w 2008 r.,

  • załamanie funduszu LTCM w 1998 r.

Mechanizm jest prosty – mniejsza liczba aktywnych uczestników oznacza trudniejszą absorpcję dużych zleceń, co zwiększa zmienność. Współczesny handel, mimo automatyzacji i możliwości pracy zdalnej, wciąż wykazuje sezonowe osłabienie aktywności w sierpniu.

Analitycy oceniają, że szansa na „epokowe załamanie” między sierpniem a październikiem to ok. 10%, podczas gdy w pozostałej części roku – zaledwie 2%. Choć to nadal niewielkie ryzyko, jego konsekwencje mogą być drastyczne, zwłaszcza w warunkach napiętej sytuacji makroekonomicznej.

Amerykański deficyt – rosnące napięcie fiskalne

Na rynkach długu w USA rośnie niepokój związany z kondycją finansów publicznych. Deficyt budżetowy za pierwsze 10 miesięcy roku fiskalnego 2025 wyniósł 1,6 bln dolarów, co oznacza wzrost o 109 mld w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Paradoksalnie, dzieje się to w warunkach rekordowych wpływów z ceł – przychody z tytułu ceł wzrosły o 112% dzięki podwyżkom taryf wprowadzonym przez administrację Donalda Trumpa. Wpływy z podatków dochodowych i składek również wzrosły o 6%, jednak wydatki rosły szybciej – o 7%.

Największe obciążenia generują:

  • Social Security (+102 mld USD),

  • Medicare (+58 mld USD),

  • Medicaid (+47 mld USD),

  • obsługa długu publicznego (+60 mld USD).

Zadłużenie USA zbliża się do 37 bilionów dolarów, co w połączeniu z rosnącymi stopami procentowymi powoduje, że koszty jego obsługi są coraz większym problemem. Zdaniem analityków, przy obecnym tempie wzrostu wydatków i starzejącym się społeczeństwie, konieczne mogą być reformy fiskalne lub podwyżki podatków w ciągu najbliższych lat.

Patrząc na te trzy wątki – potencjalny spektakularny debiut PayPay, ryzyko sezonowej zmienności oraz rosnące napięcie fiskalne w USA – można dostrzec wspólny mianownik: zależność rynków od zaufania inwestorów. IPO PayPay może zwiększyć optymizm i przyciągnąć kapitał, ale jeśli zmaterializuje się scenariusz „sezonu paniki”, wyceny mogą szybko spaść. Z kolei napięta sytuacja budżetowa USA może działać jak „cichy detonator”, który w momencie kryzysu przyspieszy wycofywanie się kapitału z ryzykownych aktywów.

Eksperci podkreślają, że obecny moment wymaga od inwestorów szczególnej selekcji aktywów oraz dywersyfikacji. Wysokie stopy procentowe, presja inflacyjna, ryzyko geopolityczne i sezonowe osłabienie płynności tworzą środowisko, w którym nagłe zmiany nastrojów mogą przynieść wyjątkowo silne ruchy cenowe.

Źródło: MarketNews.pl
Powiązane tagi: Gospodarka USA Giełda